czwartek, 27 grudnia 2007

KOśCIół, a edukacja polska

W mym pierwszym tekście skupię się na istnieniu Kościoła w systemie oświaty polskiej. Jak powszechnie wiadomo, od 1990 roku w polskich szkołach istnieje możliwość uczęszczania na lekcje religii, gdzie pobiera się wiedzę na temat religii rzymsko-katolickiej. Przez bardzo długi okres czasu przedmiot ten był nieobowiązkowy i nieliczony do średniej ocen. Jednak w 2006 roku pewien bardzo mądry pan minister z LPR-u postanowił zmienić tę sytuację, oraz zaliczył ten przedmiot jako liczony do średniej ocen.

Tyle z krótkiej historii, czas na refleksje tego pomysłu i jedyne co mi się nasuwa to CZYSTA GłUPOTA!!! Jakim prawem religia jest liczona do średniej ocen?!?! Jakim to trzeba być tumanem i ignorantem, aby wprowadzić coś takiego do polskich szkół? Uważam, że już sam pomysł wprowadzenia religii do szkół jest trefny, bo narusza pewne normy tolerancji. Dlaczego w szkołach publicznych wykłada się religię rzymsko-katolicką, a nie np. Islam, judaizm lub buddyzm?! Wedle mnie jest to pewnego rodzaju ograniczanie wolności wyznaniowej! Kto powiedział, że polska to kraj wyłącznie katolików?! Żyjemy w państwie kościelnym czy świeckim?! Moi mili, o ile pomysł religii nieobowiązkowej w szkołach był jeszcze znośny, o tyle pomysł pana z LPR-u jest czystym aktem braku tolerancji wobec innych wyznań! Ale ktoś powie, że nie mam racji, bo przecież religia nie jest obowiązkowa, można z niej w końcu zrezygnować i uczęszczać na etykę. Słuchajcie, ja nie wiem jak jest u Was, ale w mojej szkole i w placówkach moich znajomych taki przedmiot nie istnieje! I to nie dlatego, że wszyscy w szkole to katolicy, tak dobrze nie ma! Powód jest taki, że prawdziwych ateistów jest na tyle mało, że szkoła nie będzie płaciła za dodatkowy przedmiot i za dodatkowe godziny lekcyjne dla nauczyciela! I to właśnie ten argument przyczynia się do tego, aby stwierdzić, że "mądry" człowiek z LPR-u uczynił religię przedmiotem obowiązkowym! Jedyną swobodę, jaką w tym chorym systemie wprowadził jest fakt, że nawet w wypadku oblania semestru z religii nie wolno z tego przedmiotu powtarzać klasy. Ale na co zda się to ateiście, skoro ten laczek na semestr będzie liczony do średniej? No i jedziemy: j. polski - 5, matematyka -4, fizyka - 5, chemia - 4 itp. itd. Oceny tak lecą na przemian, wciąż dobry i bardzo dobry, a przedmiotów jest w sumie 13 (wykluczając religię). Średnia z tego wychodzi ponad 4,5. Teraz dodajmy do tego religię - ocena niedostateczna. Wychodzi nam, że musimy podzielić 60:14, co jest równe ponad 4,2. Ludzie, szlag mnie trafia na samą myśl, że przez przedmiot, którego ktoś sam duchowo nie uznaje koleś musi mieć średnią niższą aż o trzy dziesiąte! Ale oczywiście zawsze może ktoś powiedzieć, że jakby mu zależało to by się nauczył i by nie było problemu. Ale problem jest, bo to nie jest matma bądź język polski, gdzie wystarczy zapodać durną regułkę. To jest przedmiot o wierze, którą albo się wyznaje albo nie! Ateista jest tu traktowany tak samo jak młody polak uczący się w latach 50. XX wieku historiii mówiącej, że odpowiedzialni za zbrodnię w Katyniu są winni Niemcy! Moi mili, i jednemu i drugiemu wciskano kit, z tym, że komunista uznaje taką teorię, że rusek jest zawsze Twoim przyjacielem, a katolik uznaje Trójcę Świętą! Ale ateista tej Trójcy nie uznaje, bo w nią nie wierzy, ale durna oświata każe Ci w to wierzyć (a ściślej na lekcji religii głosić), bo jak nie to laczek na semestr i o ślicznej średniej możesz pomarzyć!! I tak samo jest z protestantami, muzułmanami, Żydami, hindusami, deistami i innymi wyznaniami niekatolockimi! Wszystkie są zrzucane na bok, jak odpad, który powinno się skasować i pod żadnym warunkiem nie uczyć w szkołach publicznych. Ostatnio nawet jeden z posłów PiS-u dał w telewizji do zrozumienia, że szkoła publiczna do szkoła katolicka!! Ja się kurde pytam od kiedy, to co, jak jestem ateistą to mi oświata zabroni do niej uczęszczać, co oni niepoważni w tym Sejmie są czy jak? Prawo do nauki zapewnia mi sama Konstytucja, która jednocześnie zapewnia obywatelom prawo do wolności słowa, przekonań, poglądów, wyznań. Tylko dlaczego nikt tego nie respektuje, a zwłaszcza oświata, która jest przecież fundamentem polskiego pokolenia ludzi wykształconych!! I na kogo w takim systemie wyrosną - na ignorantów czy na niby katolików wierzących tylko dlatego, bo im każe system?

W jednym z kolejnych postów wypowiem się także o propozycji zdawania matury z religii, teraz dam sobie już spokój, bo od tego pisania i rozpamiętywania polskiego rządu szlag mnie trafia...

Brak komentarzy: