sobota, 2 lutego 2008

ZWIąZEK

Dzisiejszym tematem są związki współczesnej młodzieży, które potrafią mnie czasem zirytować do granic możliwości. Powód banalnie prosty: większość związków można porównać z więzieniem!!! Baaa, w więzieniu jest nawet lepiej, bo tam przynajmniej nikt nie ma prawa ograniczać Ci kontaktu z ziomami! Już niejednokrotnie widziałem przypadki, kiedy to chłopak własnej dziewczynie zabrania wizyt z koleżankami bez jego udziału, a dziewczyna robi to samo, tyle, że na odwrót!!! Ludzie, przecież to patologia, jakich mało! Gdzie takie osoby mają mózgi? W ogóle czym jest dla Was związek? Dla mnie jest to bycie ze sobą dwóch partnerów, których łączy wzajemna sympatia (a czasem też miłość), szczerość i zaufanie! ZAUFANIE! Wedle mnie to słowo zanika w dzisiejszym świecie. No bo jak inaczej wytłumaczyć fakt, że facet zabrania się spotkać solo z koleżankami? Co ona, zgwałci je bądź pójdzie na inne towary?! Ja znam osobiście jeszcze gorsze przypadki, kiedy facet (dziewczyna zresztą też) zabrania swemu partnerowi kontaktów z płcią przeciwną!!! No szlag mnie trafia na samą myśl o tym! Może i jest to nawet jeden z powodów, przez który na dzień dzisiejszy jestem sam? Może, bo jestem niezwykle otwartym człowiekiem na nowe znajomości i jak to mówią znajomi „lubiącym latać po koleżankach” (od razu mówię, żeby się Wam zboczeńcy nie kojarzyło dwuznacznie). I teraz załóżmy, że mam dziewczynę i ona mi wyjeżdża z tekstem, że koniec kontaktów z laskami?! To ładnie musi mieć ze łbem!!! Tey, no to jest czysta arytmetyka: kilkanaście (co najmniej:D) koleżanek na jedną lachę! No co byś wybrał??? No ja tak samo, dlatego jestem sam:P. Co nie znaczy, że zawsze tak będzie, na dzień dzisiejszy po prostu czekam na dojrzałą osobę, która mi ufa i zaakceptuje moje koleżanki! A jeżeli używam tu słowa „ufa”, to mam na myśli, że będzie świadoma tego, że dla mnie liczyć się będzie tylko ona, a koleżanki mam od miłej konwersacji, a nie skoku w bok, jak to często niektórym fantazja figluje! Nawet były dwie takie kiedyś, z którymi kręciłem. Wszystko się zapowiadało si, dogadywaliśmy się, ale kiedy zaczęły mi wyjeżdżać z pretensjami o laski to zaraz im pokazałem drzwi z krótkim uprzejmym słowem „adieu!”. Tak jest, było i tak będzie!!! Dziewczyna mojego życia musi mieć do mnie bezgraniczne zaufanie, nie może ograniczać i zabierać mi rzeczy dających mi szczęście! Sama dostała by ode mnie to samo, a nawet więcej: miłość, bezpieczeństwo, szczerość, zaufanie i wolność!!! Bo gdybym jej nie ufał to prosta sprawa, żebym z nią nie był!!! W ogóle na czym polega istota związku? Bo wedle mnie między innymi na dawaniu szczęścia własnemu partnerowi. A musimy wiedzieć, że choć dla naszego partnera często jesteśmy kimś, kto daje szczęście, to musimy być świadomi, że nie jesteśmy jedynym źródłem tego szczęścia. Nasz luby/luba ma także inne potrzeby, które nie zawsze sprowadzają się do nas samych. Więc jeżeli naprawdę zależy nam na naszych sympatiach, to ufajmy im i nie ograniczajmy, jeżeli ich działania nie krzywdzą nas ani nie łamią ogólnie przyjętych zasad moralnych. Związek powinien być źródłem szczęścia, a nie ograniczeniem wolności… Z kolei jeśli nie ufasz jemu/jej, to dajcie se spokój, bo nie ma prawa być wówczas o mowy o dojrzałym związku…



SZEF MA ZAWSZE RACJę:

1. Człowiek jest istotą wolną, której nie ma prawa ograniczać nic ani nikt.

2. Człowiek ma potrzeby, które jeśli nie krzywdzą drugiego człowieka ani nie łamią ogólnie przyjętych zasad moralnych - ma prawo zaspokajać.

3. Człowiek, któremu zależy na drugiemu człowiekowi powinien dbać o jego szczęście.
4. Człowiek musi wiedzieć, że nie zawsze stanowi on jedyne źródło szczęścia, jakiego potrzebuje drugi człowiek.
5. Nie ograniczaj, byś sam nie był ograniczanym*

*nie tyczy się Szefa